myśli w drodze zebrane

czwartek, 8 października 2009

Wielka Sowa

 W niedzielę, 4 października 2009 wybrałam się na spontaniczną wyprawę na Wielką Sowę wraz z moim chłopakiem, Pawłem Kukurowskim. Jako, że on pierwszy napisał relację z tejże wyprawy i była ona dobra, ja uznałam, że nie będę powielać. Zamiast tego niżej publikuję relację autorstwa Pawła. Zdjęć nie ma, bo chłopak zapomniał zabrać aparat. Życzę miłej lektury :)

niedziela, 20 września 2009

Biały Dunajec 2009

Mimo moich wcześniejszych zapewnień, że nie będzie ani relacji, ani nawet pół słowa na temat Białego Dunajca 2009, pewnej sobotniej nocy naszła mnie jednak ochota, aby spisać kilka luźnych wspomnień, które przywiozłam w tym roku z Tatr. Relacją z całą pewnością nazwać tego nie można. Powiedzmy, że to takie… zapiski nieuczesane lub inaczej: strzępy wspomnień.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Szlak graniczny (polskie Beskidy Wschodnie) 2009

Mokre początki
Niedziela, 19 lipca 2009

Tak jak i w poprzednich latach, w sobotę, na dzień przed wyprawą przyjechałam do rodziny Pawła w Gorlicach. Nocą przyszła burza. Błyskawice raz po raz oświetlały majaczące gdzieś na horyzoncie góry. Na pierwszy rzut oka wyglądało to naprawdę strasznie, chociaż pioruny raczej omijały same Gorlice. Prognoza pogody na niedzielę zapowiadała słońce i przelotne opady deszczu, które nie wydawały się być niepokojące.

Rankiem ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że za oknem pada. Nie żaden tam kapuśniaczek, ale porządny deszcz! Niebo było całe zaciągnięte chmurami i już wiedzieliśmy, że raczej ten opad ma niewiele wspólnego z zapowiadaną „przelotnością”. Pawła goniły terminy związane z pracą, więc nie było rady – trzeba ruszać!

środa, 8 lipca 2009

Rajd letni 2009

To był pierwszy „Rajd letni” DA Redemptor – wcześniej organizowano tylko rajd jesienny, zimowy i wiosenny, a lato zostawało na większe imprezy: spływ i Biały Dunajec. Organizacją zajął się Radek.
Rankiem, 4 lipca 2009, spotkaliśmy się na wrocławskim dworcu w 10-osobowym składzie: Radek, Kamil, Ania D., Tomek, ja, Paweł, Patryk, Magda i dwa Bazyle. Pociąg do Kłodzka już stał, ale tym razem nie trzeba było walczyć o miejsca, bo było ich wystarczająco dużo. Paweł non stop mówił, co zapewniło jednym uczestnikom rajdu wiele rozrywki, a innym długi i spokojny sen.

poniedziałek, 4 maja 2009

Rajd wiosenny 2009


Tym razem zaczęło się dość nietypowo, bo od spacerku po Wrocławiu w samym środku nocy. Radek – organizator rajdu – zarządził zbiórkę na dworcu o 1:11, więc o 00:30 ja, Paweł i Ewa wyruszyliśmy spod mojego akademika. Noc była ładna.
Pociąg jechał aż ze Świnoujścia, więc szykowała się poważna walka o miejsca siedzące. Gdy tylko weszliśmy na peron, pociąg wjechał. Ludzie rzucili się do drzwi, a my wraz z nimi. Na szczęście nie zdążyliśmy jeszcze dopaść wejścia, kiedy ktoś z naszych uzyskał informację, że zaraz zostaną dostawione dwa wagony.

piątek, 3 kwietnia 2009

Wiosennie

Wiosną roślinki zaczynają nabierać przyzwoitych barw, rodzą się pierwsze komary i wylatują na poszukiwanie pierwszego w tym roku jedzonka. Budzą się także powoli, wyłażą po zimowym śnie z betonowych jaskiń Alina i Paweł. Stwierdziwszy wczoraj w okolicach Ostrowa Tumskiego, że jest już wiosna, zaproponowałam jakiś pozamiejski spacerek. Kiedy? A jutro. Jutro... no dobrze, niech będzie jutro!

piątek, 2 stycznia 2009

Sylwester w górach 2008

Poniedziałek, 29 grudnia 2008
Rok temu ja, Paweł, Ala i Łukasz urządziliśmy sobie 5-dniowego Sylwestra w Chełmsku Śląskim. Było bardzo miło, więc postanowiliśmy znów spędzić pięć zimowych dni w górach. Zmieniło się miejsce: teraz były to Wieściszowice (wieś w Rudawach Janowickich) oraz towarzystwo: prócz mnie i Pawła pojechała jeszcze Magda i Marcin (mieli dojechać dzień później niż my).

Z podróży pociągiem do Marciszowa warto wspomnieć chyba tylko o zimnym przedziale i specyficznym panu konduktorze. Paweł stwierdził, że gdyby nie uniform nigdy nie powiedziałby, że to pracownik PKP (bardziej pasował na „dżentelmena” raczącego się tanimi trunkami pod sklepem). Ponadto moja legitymacja studencka i wybity na niej kierunek studiów („historia”) wzbudziły zainteresowanie owego pana i dowiedziałam się, że historycy to ci co kłamią i w przyszłości o nim też będę pisać głupoty. W zasadzie miał rację, bo co innego robię w tej chwili?