sobota, 13 grudnia 2008

Ogłoszenie stanu wojennego na Jagodnej

11:35 – bezczelnie późna godzina jak na wyjazd w góry, a zwłaszcza w grudniu, kiedy ściemnia się już po 15! Tym razem jednak nie chodziło o maksymalne wykorzystanie dnia, ale o zdobycie kolejnego szczytu Korony Sudetów, więc mogliśmy sobie na to pozwolić. To nie był też żaden oficjalny rajd, a prywatna wycieczka Pawła i moja – najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich, Jagodna.

środa, 10 grudnia 2008

Mikołajki na Ślęży

Autobus do Sobótki był planowany na 7:00. Ja stacjonuję na pl. Grunwaldzkim, a jak powszechnie wiadomo nie lubię i unikam korzystania MPK. Zaproponowałam Ewie poranny spacerek piechotką na dworzec PKS, a że koleżanka nie miała nic przeciw wyszłyśmy o 6:20 i dość szybkim tempem (zimno było) poszłyśmy na dworzec, podziwiając po drodze „zatemperowaną choinkę”. Doszłyśmy i mamy mały problem... „Ewa, pamiętasz z którego stanowiska miał odjeżdżać autobus?”. Żadna z nas nie miała pewności, chociaż typowałyśmy konkretne numery. Najprościej było zadzwonić do Pawła (wiedziałam, że i tak się na tym skończy, dlatego dzień wcześniej nie patrzyłam na szczegóły odjazdu :P). Jak już się dowiedziałyśmy, że stanowisko ma numer 6, trzeba było je jeszcze znaleźć, co wbrew pozorom wcale nie było takie proste, a i miałyśmy przy tym wiele radości ;)