11:35 – bezczelnie późna godzina jak na wyjazd w góry, a zwłaszcza w grudniu, kiedy ściemnia się już po 15!
Tym razem jednak nie chodziło o maksymalne wykorzystanie dnia, ale o zdobycie kolejnego szczytu Korony Sudetów, więc mogliśmy sobie na to pozwolić. To nie był też żaden oficjalny rajd, a prywatna wycieczka Pawła i moja – najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich, Jagodna.
Plac Piłsudskiego… raz jeszcze…
2 dni temu
