Mimo moich wcześniejszych zapewnień, że nie będzie ani relacji, ani nawet pół słowa na temat Białego Dunajca 2009, pewnej sobotniej nocy naszła mnie jednak ochota, aby spisać kilka luźnych wspomnień, które przywiozłam w tym roku z Tatr. Relacją z całą pewnością nazwać tego nie można. Powiedzmy, że to takie… zapiski nieuczesane lub inaczej: strzępy wspomnień.